To zjawisko określane jako "paradoks wycofania". Dlaczego rodzice wycofują się w kluczowym momencie? Mówi o tym nowy raport NASK "Style cyfrowego rodzicielstwa".
Bardzo Wam go polecamy, bo on nas – dorosłych zależy najwięcej!
Kontrolować, rozmawiać czy może odpuścić?
To pytanie zadaje sobie każdy rodzic, gdy przychodzi mu zmierzyć się z wychowywaniem dziecka w świecie, który już dawno stał się cyfrowy. Z badania NASK wynika, że 35 proc. opiekunów nie ma spójnej strategii wychowania cyfrowego. Choć są świadomi niebezpieczeństw, związanych z obecnością ich dzieci w internecie, to ich działania są doraźne i reaktywne.
Z raportu wyłaniają się cztery style rodzicielstwa:
- Niezaangażowany.
- Liberalny.
- Wspierający.
- Kontrolujący.
Ponad jedna trzecia badanych reprezentuje styl niezaangażowany - pozbawiony konsekwentnych zasad i długofalowego podejścia do korzystania z technologii. Mimo że to właśnie z nim wiąże się największa liczba konfliktów na linii dziecko-rodzic, to opiekunowie nie potrafią zmienić swojego podejścia.
Z kolei jedynie 18 proc. rodziców stosuje styl wspierający, który eksperci uznają za najbardziej efektywny, ponieważ łączy wyznaczanie granic z rozmową i budowaniem zaufania. Ponad połowa wybiera styl liberalny, a co czwarty rodzic - kontrolujący.
Twarz matki
Z nowego raportu NASK wynika także, że matki częściej przejmują odpowiedzialność za wychowanie cyfrowe. Badanie pokazuje wyraźny podział ról pomiędzy rodzicami. Kobiety stanowią blisko 67 proc. rodziców stosujących styl wspierający i 60 proc. reprezentujących styl kontrolujący. Mężczyźni częściej deklarują natomiast postawę niezaangażowaną - odpowiadają za ponad połowę tej grupy.
"To pokazuje, że cyfrowe wychowanie w Polsce ma twarz matki" - czytamy w raporcie.
Jednym z najważniejszych wniosków z badania jest wspomniane już wcześniej zjawisko określane jako "paradoks wycofania". Deklaracje respondentów wskazują na wysoką świadomość zależności między wejściem dziecka w wiek nastoletni a wzrostem jego ekspozycji na cyfrowe zagrożenia. Jednak to dokładnie na ten sam okres przypada systematyczny i drastyczny spadek wykorzystania konkretnych strategii ochronnych.
Rodzice najczęściej swoje ograniczenie zaangażowania w ochronę dzieci tłumaczą brakiem czasu albo tym, że "dzieci poradzą sobie same".
Rozmawiamy, ale czy na pewno?
Większość rodziców deklaruje, że zamiast restrykcji wybiera rozmowę z dzieckiem. Takie podejście wskazuje ok. 60 proc. badanych. Jednak rozjazd między deklaracjami, a praktyką jest duży - regularnie rozmowy o bezpieczeństwie w sieci prowadzi jedynie 36 proc. opiekunów. Niemal połowa robi to tylko okazjonalnie, a 14 proc. nie rozmawia o tym z dziećmi wcale.
Co więcej, rozmowy najczęściej są reakcją na konkretne wydarzenia. Ponad 60 proc. rodziców zaczyna je dopiero wtedy, gdy pojawiają się obawy o bezpieczeństwo dziecka, a blisko połowa pod wpływem informacji z mediów lub szkoły. To pokazuje, że w wielu domach edukacja cyfrowa nie jest elementem świadomie realizowanej strategii wychowawczej.
"Raport to dowód, że największym wyzwaniem nie jest sama technologia, lecz brak konsekwentnej strategii jej obecności w życiu dzieci . Eksperci wskazują, że skuteczne cyfrowe rodzicielstwo powinno opierać się na regularnym dialogu, świadomym towarzyszeniu dziecku oraz jasno określonych zasadach korzystania z internetu." - podkreślono w raporcie
Z całym badaniem można zapoznać się tutaj.
Źródło NASK