Menu

"Kontakt z pornografią może prowadzić dzieci do kryzysów psychicznych"

Mieliśmy przypadek 6-latka, który przestał jeść i mówić. Kontakt z pornografią jest niebezpieczny w każdym okresie rozwojowym. Z jej powodu na oddziały psychiatryczne trafiają dzieci i nastolatkowie w różnym wieku – mówi w rozmowie z nami Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Dr n.med. Aleksandra Lewandowska konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży w rozmowie z Katarzyną Nowicką ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa mówi o internetowych zagrożeniach: o wpływie mediów społecznościowych na młodych ludzi, a także o konsekwencjach kontaktu dzieci i młodzieży z pornografią. Podnosi temat konieczności wprowadzenia weryfikacji wieku, a także budowania świadomości rodziców. Podkreśla na co zwracać uwagę w zachowaniu dziecka i co to znaczy być "obecnym rodzicem".


Katarzyna Nowicka, Stowarzyszenie Twoja Sprawa, prowadząca portal opornografii.pl: Jest Pani zwolenniczką ograniczenia dzieciom dostępu do mediów społecznościowych...

Dr n.med. Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży: Zdecydowanie. Jako ekspertka i specjalistka od początku wspieram wszystkie działania mające na celu wprowadzenie takich ograniczeń. W pełni popieram stanowisko, które jest też propagowane przez różne stowarzyszenia i fundacje, żeby ten dostęp był możliwy od szesnastego roku życia.


Dlaczego właśnie od szesnastego?

Jest to głęboko uzasadnione, biorąc pod uwagę proces rozwoju ośrodkowego układu nerwowego młodego człowieka i wyzwania związane z etapami tego rozwoju, również w rozumieniu psychologicznym i psychiatrycznym.

Wyraźnie widzimy negatywny wpływ mediów społecznościowych na stan psychiczny dzieci. I mówię to nie tylko z perspektywy doświadczenia klinicystki, osoby kierującej oddziałem stacjonarnym i pracującej w poradni przyszpitalnej. Mówię to także opierając się na dowodach naukowych. 

Mamy coraz więcej badań prowadzonych bardzo rzetelnie na dużych populacjach dzieci i młodzieży, które wyraźnie pokazują, że najbardziej wrażliwą grupą są dziewczęta w wieku 11-13 lat i chłopcy 14-15 lat. To jest związane także z neurobiologią mózgu, bo chłopcy, jeśli chodzi o te obszary dotyczące między innymi umiejętności krytycznego myślenia, dojrzewają później.

Badania pokazują też wyraźnie, że każda dodatkowa godzina spędzana, zwłaszcza w tej młodej grupie wiekowej, w mediach społecznościowych, zwiększa ryzyko występowania zaburzeń psychicznych średnio o około 20 procent. Blisko dwukrotnie rośnie ryzyko występowania zaburzeń depresyjnych, lękowych, ale również i zachowań samobójczych, czy zaburzeń odżywiania.


Czyli mówiąc krótko świat mediów społecznościowych to nie jest świat dla dzieci?

Nie jest i staram się o tym dużo i głośno mówić. To jest świat, w którym kumulują się różnego rodzaju zagrożenia i negatywne zjawiska. A młodzi ludzie bardzo często, bez żadnej analizy, zerojedynkowo przyjmują to, co widzą i słyszą w internecie. Dzieje się tak właśnie ze względu na kwestie rozwojowe, o których wspominałam. Do tego dochodzą algorytmy, które umiejętnie podsuwają kolejne treści utwierdzające w tym, że tak wygląda rzeczywistość, że tak jest naprawdę.

I jeszcze bardzo ważny wątek, który jest związany z grupą rówieśniczą i relacjami. W mediach społecznościowych dzieci i nastolatkowie są poddawani autopresji i autoocenie, ale również tej presji oceny zewnętrznej. Stąd porównywanie się, podatność na różne komunikaty i często bardzo agresywne opinie czyli szeroko pojęta cyberprzemoc, na którą te dzieciaki są narażone. To wszystko może prowadzić do sytuacji bardzo trudnych i niekiedy nieodwracalnych. A dzieci często są z tym same.

Widzę taki powielający się schemat. Niejednokrotnie mam w gabinecie przykładowych: Anię, Jarka, Klaudiusza, czy Kasię. To są dzieci, które przeżywają kryzys psychiczny i mówią wprost – „nie mieliśmy się do kogo zwrócić, nie było nikogo kto mógłby nam pomóc”.

Z perspektywy praktyków widzimy, że tych Ań, Jarków, Klaudiuszów czy Kaś jest coraz więcej.


Jest problem ze świadomością rodziców?

Rodzice często patrzą na swoje dziecko i wydaje się im, że ono siedzi sobie bezpiecznie w domu przed komputerem czy smartfonem i nic się nie dzieje. I myślą sobie: "nie ma chyba o czym rozmawiać, wszystko na pewnie jest dobrze, po co coś ograniczać?".

Z drugiej strony mamy rodziców, którzy są bardzo świadomi, uważni, rozmawiają ze swoimi dziećmi, a i tak słyszę potem historię: "pani doktor, my bardzo pilnowaliśmy, żeby nasze dziecko zbyt wcześnie nie dostało smartfona, nie miało żadnych aplikacji, robiliśmy wszystko, żeby je uchronić". Ale dziecko idzie do szkoły, a jego kolega ma już smartfona z dostępem do internetu i pokazuje na przykład treści pornograficzne.

To często wygląda tak, że u dziecka pojawia się jakieś zachowanie niezrozumiałe dla otoczenia, na przykład o charakterze seksualnym. Zaczynam pracę z tym dzieckiem i z rodziną i co się okazuje? Dziecko mówi: "koledzy pokazali mi w telefonie coś czego ja wcale nie chciałem oglądać".

To są bardzo poruszające historie. Dlatego trzeba działać dwutorowo. Z jednej strony budowanie świadomości dorosłych. Z drugiej rozwiązania legislacyjne – realna weryfikacja wieku, jeśli chodzi o dostęp do mediów społecznościowych i jeśli chodzi o dostęp do pornografii w internecie. Realny, a nie fikcyjny jak to ma miejsce teraz.


Póki co dzieci wciąż mają dostęp do pornografii na kliknięcie. Dla mnie to niepojęte, zwłaszcza w kontekście alarmujących opinii specjalistów na temat konsekwencji. Pani także podkreśla w swoich wypowiedziach, że na oddziały psychiatryczne trafiają dzieci, które miały kontakt z pornografią i w związku z tym potrzebują pomocy…

Kontakt z pornografią może prowadzić dzieci do kryzysów psychicznych. Tak się dzieje i ja też nieustająco zadaję sobie pytania, jak to możliwe, że ten dostęp do pornografii jest niczym nieograniczony.

A konsekwencje są bardzo poważne. Dlatego, żeby zobrazować ten problem posługuję się mocnymi przykładami - zawsze z pełną odpowiedzialnością, dbając o tajemnicę lekarską i przestrzegając przepisów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

Mieliśmy na oddziale na przykład sześciolatka, dla którego kontakt z pornografią okazał się traumą.


Sześciolatka?!

Może warto najpierw wyjaśnić jak to często wygląda. Zaczyna się od smartfona z dostępem do internetu, który otrzymuje coraz więcej małych dzieci, którym – bądźmy szczerzy – takie urządzenie nie jest do niczego potrzebne. Część z nich potrafi już wpisywać słowa do wyszukiwarki albo korzystać z funkcji głosowych.

A dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym są już naturalnie ciekawe świata i zadają różne pytania, także te dotyczące seksualności. Tymczasem rodzice często mówią: "nie potrafię z dzieckiem o tym rozmawiać, nikt mnie tego nie nauczył. Nie wiem, co powiedzieć, co jest odpowiednie do wieku, jakie książki wybrać, co jest rzetelne a co nie".

Jednocześnie seks jest wszechobecny w kulturze popularnej: w teledyskach, reklamach, serialach. Dziecko widzi te obrazy, słyszy poszczególne słowa więc pyta: "Mamo, tato co to jest ten seks?". Jeśli rodzic nie potrafi odpowiedzieć i mówi: "Nie interesuj się, jesteś za mały", ciekawość nie znika, dziecko szuka dalej. Gdzie? Właśnie w smartfornie, który ma w ręku.

Tak było w przypadku naszego sześciolatka. Wpisując interesujące go słowo przechodził przez kolejne strony, aż trafił na materiały pornograficzne o bardzo brutalnym charakterze. Dla dziecka to doświadczenie traumatyczne. Ono nie rozumie scen seksu, widzi przemoc, agresję, słyszy wulgaryzmy, dźwięki, których nie potrafi interpretować.


Co było potem?

W przypadku tego chłopca wszystko załamało się dosłownie z dnia na dzień. Dziecko, które jeszcze chwilę wcześniej funkcjonowało prawidłowo, nagle przestało jeść i pić.  

Rodzice nie wiedzieli co się dzieje. Najpierw trafili z synkiem do centrum pediatrii, gdzie wykonano mu wszelkie możliwe badania i wykluczono podłoże somatyczne. Ponieważ jednak dziecko przestało też mówić, a wcześniej nie było żadnych zaburzeń w rozwoju mowy i w komunikacji, to automatyczne nasuwało się, że za tym stoją czynniki psychologiczne. I tak trafił do stacjonarnego oddziału psychiatrycznego dla dzieci.


Kiedy zorientowaliście się, że przyczyną był kontakt z pornografią?

Czasem mówię, że psychiatra dziecięcy musi łączyć w sobie kilka zawodów naraz. To fascynująca, ale też niezwykle trudna praca. Niekiedy stajemy się kimś w rodzaju detektywa. W przypadku tego chłopca właśnie tak było.

Mieliśmy przed sobą sześciolatka, który rozwijał się prawidłowo, w stabilnej, kochającej rodzinie. Był ciekawy świata, aktywny emocjonalnie i poznawczo. A potem nastąpiła nagła, dramatyczna zmiana. Jak rozwiązać taką zagadkę? Mamy różne metody terapeutyczne i w trakcie wielu rozmów udało się dotrzeć do przyczyny. Pracowaliśmy z całą rodziną. Tyle, że tu często pojawia się problem - rodzice nie zawsze pomagają w dotarciu do sedna problemu.


Dlaczego?

Uruchamiają się różne mechanizmy obronne: racjonalizowanie, zaprzeczanie. Mimo, że pojawia się u nich przeczucie, że problem może mieć związek z telefonem czy dostępem do internetu to z powodu lęku lub wstydu nie są w stanie od razu tego powiedzieć. W omawianej sytuacji również tak było - rodzice początkowo nie powiedzieli nam, że dziecko miało swobodny dostęp do smartfona z internetem.

Kluczowe było zbudowanie zaufania i pokazanie, że nie jesteśmy sędziami ani organem kontrolnym. Naszym zadaniem jest ustalenie, co się wydarzyło, bo im więcej wiemy, tym skuteczniej możemy pomóc. Dzięki temu możliwe było ustabilizowanie stanu chłopca i wypisanie go do domu. 

Trzeba jednak pamiętać, że to doświadczenie kontaktu z nieodpowiednimi treściami nie znika, te obrazy pozostaną z dzieckiem i może to wpływać na dalszy rozwój, choć trudno przewidzieć w jakim stopniu.


To wstrząsająca historia, ale niestety, jak sama Pani podkreśla – nieodosobniona...

Jeśli chodzi o konsekwencje to trzeba wyraźnie podkreślić, że kontakt z pornografią jest niebezpieczny w każdym okresie rozwojowym. Widzimy na to oddziale stacjonarnym, bo mamy dzieci i nastolatków w różnym przedziale wiekowym.

Szczególnie wyraźnie widać to u młodych nastolatków, które natrafiają na pornografię w okresie wczesnej adolescencji, gdzie budzi się libido, gdzie zaczynają oni doświadczać w inny sposób swojego ciała. Obserwujemy, że ci nastolatkowie mający kontakt z takimi treściami są bardzo często rozseksualizowani, prezentują zachowania, które są absolutnie nieadekwatne do ich okresu rozwojowego. To jakim językiem te młode osoby się komunikują, jakich określeń seksualnych używają, to ja przez całe swoje życie nie słyszałam…

 Uważają, że tak się mają zachowywać, bo to widziały w tych filmach?

Statystyki są przerażające, jeśli chodzi o skalę trudności z określeniem przez nastolatków, co jest fikcją, a co jest rzeczywistością.

Dlatego też idąc dalej - nie dziwmy się, że mamy teraz takie duże problemy w budowaniu relacji, również tej romantycznej i intymnej. Bo jeżeli dzieci, nastolatkowie nie dowiadują się o ważnych obszarach życia ze źródeł, które są dla nich bezpieczne, a budują sobie wyobrażenie relacji poprzez treści pornograficzne, to potem już jako młodzi dorośli po prostu nie potrafią być ze sobą…


Jak zaobserwować, że coś się dzieje z dzieckiem? Czy jest możliwe powiązanie poszczególnych zachowań z tym, co widziało lub czego doświadczyło w internecie?

To wcale nie jest łatwe i wymaga właśnie tej uważności, o której wspominałam.

Bo inaczej jest w przypadku substancji chemicznej. Jeśli nasze dziecko znajdzie się w jakimś towarzystwie, będzie mu brakowało postawy asertywnej i spożyje na przykład alkohol, to łatwiej jest to zauważyć, bo jest reakcja fizyczna organizmu.

Natomiast skutki nadmiernego korzystania z internetu, wpływu poszczególnych zjawisk i treści są mniej oczywiste. Rodzice często nie łączą tego z drażliwością dziecka, impulsywnością, trudnościami z zasypianiem czy problemami szkolnymi.

Inna kwestia jest taka, że dorośli sami mają trudności z utrzymaniem równowagi cyfrowej. Problematyczne korzystanie z internetu, mediów społecznościowych czy ciągłe oglądanie seriali dotyczy zarówno nastolatków, jak i rodziców. Widzimy sytuacje, w których młody człowiek ogląda seriale do trzeciej nad ranem, ale dorosły robi dokładnie to samo.


Powiedziała Pani kiedyś zdanie, które bardzo mi utkwiło w pamięci, że dzieci potrzebują rodziców obecnych…

Obecnych i takich, którzy potrafią słuchać. Czasem nam się tylko wydaje, że umiemy. A umiejętność słuchania polega na tym, że dajemy przestrzeń, żeby dziecko się wypowiedziało i mogło liczyć na bezpieczną reakcję.

Nawet jeśli przekaże nam jakąś trudną informację i czujemy, że się wszystko w nas zbiera, powstrzymajmy emocje i nigdy nie reagujmy wypowiedziami w stylu: "co ty w ogóle mówisz, jak mogłeś tak zrobić, ciekawe co teraz będzie…". Właśnie przez takie reakcje dzieci mają trudność, żeby przyjść do nas i opowiedzieć o problemie.

Dlatego tak ważne są takie rozmowy jak ta nasza, takie artykuły One absolutnie nie są po to, żeby straszyć. Są po to, żeby rozwijać i podnosić świadomość społeczną, świadomość rodzicielską.


Zastanawiam się czasem, czy w tym współczesnym świecie trudniej jest być dzieckiem czy rodzicem?

Trudniej jest być dzieckiem i trudniej jest być rodzicem. Każdy musi się mierzyć z ogromem wyzwań. Dzieci i nastolatkowie mówią otwarcie jak im jest trudno, ale i rodzice mówią dokładnie to samo. Nie bez powodu tak bardzo podkreślam rolę profilaktyki, bo my wszyscy potrzebujemy wsparcia - jednak zanim pojawi się problem, a nie w sytuacji, gdy już narasta. Zawsze lepiej jest zapobiegać niż leczyć.


E-mail dodany!

Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.

Nasze szkolenia

Naucz się rozmawiać z dziećmi na temat zagrożeń związanych z pornografią.

Zamów szkolenie