Jesteście rodzicami, którzy, jak podkreślają, nie chcą, żeby smartfony zawładnęły dziećmi. Co stało się takim konkretnym impulsem, że powiedzieliście sobie: "Musimy zacząć działać!"?
Zaczęło się od naszych własnych doświadczeń. Mamy dwójkę nastoletnich dzieci. I na przestrzeni ostatnich lat, gdy one dorastały, bardzo borykaliśmy się właśnie z kwestią smartfonów. Obserwowaliśmy, jak to wyglądało w otoczeniu ich rówieśników - jak bardzo smartfony dominowały, a dzieci nie miały praktycznie żadnych ograniczeń, żadnej kontroli.
Staraliśmy się radzić sobie z tym problemem na własną rękę, wymyślaliśmy różne sposoby i jakoś przez to przeszliśmy. Dziś nasze dzieci mają już 15 i 17 lat i powoli wychodzą z dzieciństwa. Warto jednak podkreślić, że byliśmy w tych działaniach ograniczających dostęp do smartfonów - osamotnieni. Mało kto dookoła wykazywał zrozumienie.
Czyli wasze obserwacje i doświadczenia. A ten konkretny impuls, żeby się jednoczyć w działaniach?
Natknęliśmy się w internecie na filmik, który przedstawiał problem smartfonów w sposób bardzo wyrazisty, dokładnie tak jak my go odczuwamy i rozumiemy.
Przekaz był taki, że rodzice wręczając smartfon dają całemu światu dostęp do swoich dzieci, z całymi tego konsekwencjami i myślą sobie: „Mamy do ciebie zaufanie, jesteś mądrym dzieckiem, wierzymy, że sobie poradzisz, będzie super…”.
(Wspomniany filmik można obejrzeć tutaj)
To życzeniowe myślenie?
To takie wygodne zaklinanie rzeczywistości. Absurd, który w tym filmiku przedstawiony został w sposób bardzo dosadny. Od zapewnienia bezpieczeństwa dziecku jesteśmy my – rodzice. Nie powinniśmy oczekiwać od dziecka, żeby sobie z tym poradziło samo. Nie będzie super.
Pomyśleliśmy "ktoś to doskonale pokazał, ktoś wreszcie rozumie ten problem". Filmik był opatrzony tytułem "Smartphone Free Childhood US", To organizacja promująca dzieciństwo bez smartfona w Stanach Zjednoczonych. Kliknęliśmy i okazało się, że to odłam organizacji brytyjskiej - oddolnego ruchu rodziców założonego przez dwie mamy, które porozumiały się na Whatsappie, I to się wiralowo rozeszło, tysiące ludzi zaczęło do nich pisać. Ludzi, którzy poczuli, że nie są sami.
Klikając dalej zobaczyliśmy, że za ich przykładem poszło już ponad 30 krajów, które założyły podobne organizacje pod tym szyldem. Pomyśleliśmy sobie "super, dołączamy do polskiej inicjatywy". Szukaliśmy wśród innych flag naszej biało-czerwonej, ale jej tam nie było… I to był ten impuls: zakładamy, działamy, nie jesteśmy sami, jak nam się wydawało.
I co było dalej?
To ciekawa historia. Dosłownie dzień po podjęciu decyzji zasiedliśmy do komputera, by wszystko formalnie ogarnąć. Patrzymy, a biało-czerwona flaga już tam jest! Ktoś dokładnie w tym samym czasie pomyślał tak jak my. Ktoś widzi ten problem tak jak my! Był tam też link do grupy na Whatsappie. Napisaliśmy i odezwała się do nas Klaudia, która tę grupę założyła. Potem się oczywiście zdzwoniliśmy i działamy wspólnie. Dołączają kolejne osoby.
Czyli wszystko w rękach rodziców?
Nasza inicjatywa polega między innymi na tym, że my nie czekamy na to, co zrobią decydenci u góry, tylko chcemy działać oddolnie.
Rodzice mają tutaj kluczowe znaczenie, bo to my jesteśmy tymi osobami, które decydują o tym, czy dziecko ma smartfona, czy nie.
Nie potrzebujemy wielkich wyników badań po to, żeby widzieć, co się dzieje z dziećmi, jakie konsekwencje wynikają z niczym nieograniczonego dostępu do smartfonów. Najlepiej chyba obserwują to rodzice, którzy mają dzieci z dużą różnicą wieku - te starsze, które wychowywały się bez smartfona i te młodsze, którym on już towarzyszy. I widzą ogromne zmiany chociażby w samej komunikacji w domu
Bardzo podobnie jest z nauczycielami, którzy mają doświadczenie, np. 20-30 letnie. I dostrzegają różnicę, jak było jeszcze 15 lat temu, a jak jest teraz. Zmiany są kolosalne.
Jak chcecie przekonać rodziców? Badania pokazują, że z tą świadomością, jeśli chodzi o zagrożenia w sieci i inne konsekwencje nadużywania smartfonów przez dzieci wciąż nie jest najlepiej.
Nasz plan jest taki, żeby najpierw dotrzeć do rodziców, którzy są już świadomi, którzy widzą problem, zastanawiają się, co mogą z tym zrobić, ale czują, że nie mają w tym wsparcia. Chcemy się policzyć i nabrać przekonania, że nie jesteśmy sami i bezradni. Że to nie my zwariowaliśmy, tylko świat zwariował. W cudzysłowie oczywiście.
Podsumowując: chodzi o to, żeby zbudować masę krytyczną ludzi, którzy już wiedzą i chcą działać. Mając taką silną grupę będziemy mogli przekonywać pozostałych.
Przyznacie, że zadanie nie jest łatwe…
Nie jest. Ci, którzy już są świadomi stoją przed dużym dylematem. Bo niby wydaje się, że bardzo prosto jest tego smartfona dziecku nie dać. Natomiast to, co ma miejsce potem, to ogromna presja społeczna. Bo wszystkie dzieciaki mają smartfony, a to, które funkcjonuje bez niego jest często w grupie wykluczane, zostawiane na uboczu.
Dzieci żyją tym, co w tych smartfonach widziały, wsiąkają w to, mówią głównie o tym. A te, które nie uczestniczą w tym świecie nie wiedzą o co chodzi.
Rodzice mają wrażenie, że stoją przed niemożliwym wyborem.
A on jest możliwy?
Zgadzając się zbiorowo na opóźnienie momentu wręczenia dzieciom smartfonów, możemy spróbować odwrócić ro, co zabrnęło już tak daleko. Uważamy, że jeśli będziemy działać w grupie, zmiana jest możliwa.
Tak jak normą społeczną jest, że dzieciom nie należy dawać alkoholu, tak też normą społeczną powinno być, że dzieciom nie należy dawać do rąk smartfonów. Chyba, że będą one bezpieczne, dedykowane specjalnie dla dzieci. Na razie jednak nie istnieje coś takiego jak „smartfon bezpieczny dla dziecka”.
Powoli. Małymi krokami. Zacząć od siebie i najbliższego otoczenia. Znaleźć najpierw kilkoro takich rodziców, którzy myślą podobnie. Im więcej, tym lepiej oczywiście, ale to się nie stanie natychmiast.
Co warto przekazywać innym rodzicom? Jak byście w kilku punktach streścili im, dlaczego dzieciństwo bez smartfona to lepsze dzieciństwo?
Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że smartfon szeroko otwiera drzwi całego świata do naszego dziecka. To nie są, tak jak się często myśli, jego drzwi na świat. Jest odwrotnie.
A ten internetowy świat buzuje, są tam rzeczy dla dzieci groźne, zjawiska dla nich krzywdzące. Pornografia, hejt, dezinformacja, treści brutalne... To także ludzie, którzy szukają dostępu do dzieci. To algorytmy, które mają za zdanie utrzymać człowieka jak najdłużej przed ekranem, przykuć jego uwagę.
Dzieci mają często smartfon ze sobą non stop. Wiemy jakie to jest uzależniające dla dorosłych. A dzieciom jest trudniej powiedzieć sobie, że teraz warto zrobić przerwę i nie interesować się tym, co się dzieje w smartfonie. Że można skupić uwagę na czymś innym niż na przykład na dźwiękach nadchodzących powiadomień.
Smartfon zabiera dzieciom czas. Czas na ruch, rozwijanie swoich zainteresowań poza ekranem, czas na relacje tu i teraz, na czerpanie realnych doświadczeń.
Ktoś powie, że chcecie odsunąć dzieci od technologii, a technologia to także rozwój, rozwijanie kreatywności…
To ważna kwestia i bardzo chcemy, żeby to wybrzmiało. My absolutnie nie mamy nic przeciwko technologii. Wiemy, że ona jest potrzebna, przyczynia się do rozwoju. Ważne jest, jak z niej korzystamy. Uważamy, że dzieci powinny dorastać z przekonaniem, że technologia jest narzędziem, a nie czymś, od czego zależy ich samopoczucie.
One nie mogą być pozostawione same sobie. Trzeba stawiać na stopniowe i rozsądne budowanie kompetencji cyfrowych. Dzieciństwo jest zbyt krótkie, by spędzić je ze smartfonem w ręku.
Zawsze podkreślamy, że stawiamy na równowagę w zdrowym korzystaniu z technologii. Więcej o tym można przeczytać na naszej stronie dziecinstwobezsmartfona.pl.
Jakie jest zainteresowanie, odkąd ta biało-czerwona flaga inicjatywy "Dzieciństwo bez smartfona" pojawiła się wśród innych flag?
Coraz większe. Warto podkreślić też, że myśmy nie trafili na zupełnie pustą przestrzeń. Rodzice, w taki czy inny sposób, w różnych miejscach w Polsce już próbowali oddolnie działać. W swoich szkołach, w swoim otoczeniu. Organizowali na przykład lokalnie podpisywanie takich paktów dotyczących ograniczenia smartfonów.
Teraz można to wszystko skonsolidować, być realną siłą. Co ważne Ci, którzy mają już swoje doświadczenia mogą się nimi dzielić. Bardzo pomocna jest nasza grupa na Whatsappie. Uważamy, że kluczem jest współpraca.
***
Przykładowe rekomendacje ze strony inicjatywy "Dzieciństwo bez smartfona"
Wiek do11 lat
Bez telefonu
Nie mówimy „bez internetu” lub „zupełnie bez ekranu”, ale generalnie dzieci w tym wieku nie potrzebują własnych telefonów.
- Wiek 11-14 lat
Prosty telefon
W tym wieku można dać dziecku prosty telefon - bez mediów społecznościowych i bez przeglądarki internetowej. Dostęp do internetu może mieć na domowym laptopie lub innych wspólnych urządzeniach, z których korzysta cała rodzina.
- Wiek 14-16 lat
Smartfon z nadzorem
Na tym etapie można przekazać dziecku smartfon, ale z ustawioną kontrolą rodzicielską oraz jasnymi zasadami dotyczącymi tego, z jakich aplikacji może korzystać i jak długo każdego dnia.
Wiek 16+
Smartfon
Jeśli uznasz, że twój nastolatek dobrze radzi sobie z codzienną obecnością internetu i mediów społecznościowych, pozwól mu swobodnie korzystać ze smartfona. Każdy nastolatek jest inny i to ty jako jego rodzic będziesz wiedział, czy jest już na to gotowy. Wiemy, że 16-latek to już prawie dorosły, ale nie rezygnuj z rozmów o tym, co dzieje się w sieci.
Źródło: dziecinstwobezsmartfona.pl